__ Logika to rozum najpłytszy, posiadają go nawet maszyny.

„Pod tą wszechstronnością kryje się pustka, brak sympatii do czegokolwiek.”
I.I.Obłomow


A fizyka nie może być stekiem formułek nie do pojęcia, algorytmami dla liczydeł.



Translate
into English

Translate into
other languages
- Select Language


===
Blog > Komentarze do wpisu
N o n s z a l a n c j a

    me47 usiłował zainteresować astrofizyka moją teorią echolokalizacji, a on powiedział że wcześniej zrobił ją Hermann Bondi. To samo mówi prof. Arkadiusz Jadczyk i niejaki Eine, słynny fizyk, pracownik naukowy, innych nie wspominając. - Właśnie to jest nonszalancja. - Bo co zrobił Bondi?
    Bondi tylko wprowadził "wygodny współczynnik" k do wzorów Einsteina. I nic więcej. On nawet nie wymyślił metody radarowej - bo nią już w 1905 roku Einstein zdefiniował swą relatywistyczną jednoczesność (ale radar wymyślono później).
    Bondi nie podał żadnych nowych wzorów, liczących coś czego nie liczą wzory Einsteina. Żadnych nowych definicji. Bo chyba nie twierdzicie, że te całkiem moje nowe definicje znaleźliście u Bondiego? Że on sformułował je przede mną.
    Albo te wzory. - Czy one według was są niepotrzebne czy niebezpieczne? - Na przykład wzór:
         S/c = kCB·kBA·t1A = tCB
w którym S to znany wam niezmiennik Lorentza - ten wzór liczy tę samą wartość co wasz pokraczny wzór "relatywistyczny". - Ten niezmiennik jest na diagramie Rys.W.4  - jest to bardzo wyróżniona tam chwila  tC2BT (oczywiście pomnożona przez c). A uwierzytalniające to wzory są tam. Oczywiście one nie dla nonszalanckich, bo to elementarna matematyka - ją trzeba, bo można, rozumieć.
    A na waszych diagramach Minkowskiego gówno, za przeproszeniem, widać. Żadnych "rozpadów" ani mionów.

    Nie wiedzą a mówią, lulki palą i powietrze psują. Kosmologi. - Dlatego wolę dziewczyny.

    Bondi tylko inaczej zapisał wzory Einsteina, ale proponowany przez niego zapis się nie przyjął. Kto o nim wiedział, to zapomniał. Dlatego musiałem na ten pomysł wpaść od nowa. Zauważając, że k  to nie tylko Einsteina "relatywistyczny" współczynnik Dopplera, ale zupełnie nowa jakość, bo współczynnik echa, którego pierwiastek jest średnim współczynnikiem Dopplera, taki sam we wszystkich echolokalizacjach, dowolnymi sygnałami, a wspólczynniki Dopplera, czynniki tej średniej, prawie w każdej są inne. - Aby to podkreślić, współczynnik echa oznaczyłem przez K zamiast k  - „małe” k (minuskułę) pozostawiłem dla współczynników Dopplera. I wprowadziłem wzór K2=k1·k2  a to znaczy więcej niż K2=K·K - to ta sama wartość, czyli K2=K2, ale zupełnie inny, ale normalny, ludzki sens, ale bardziej uniwersalny. - K2 jest najważniejszym niezmiennikiem w mojej teorii echolokalizacji galileuszowskich. Nie tylko bardzo wygodnym. - Jego znak ma podobne znaczenie jak znak wyróżnika delta w równaniach kwadratowych. Ale znak ujemny nie musi skazywać nas na wartości urojone, bo pokazałem, że oznacza on antymaterię - rzeczywistą, bez i. Co według mnie ma większe znaczenie, także w matematyce, niż na przykład kwadryki czy macierze. Albo inne „logarytmy”.
    Nie wiem na pewno, ale bez logarytmów byśmy nie mogli żadnych liczb podnosić do potęg ułamkowych ani wyciągać ułamkowych pierwiastków. Podobnie bez liczby i (może lepiej, operatora) byśmy nie mogli wyciągać parzystych pierwiastków z liczb ujemnych. Ale nikt nie mówi o logarytmicznej masie ani o logarytmicznym czasie, czy o logarytmicznym świecie. Owszem, mówi się o logarytmicznej skali, ale to zupełnie co innego - skala nie jest wielkością fizyczną. Bez niej świat mógłby istnieć (istniał), a bez masy czy czasu, nie. - Chyba że świat urojony ... w imaginacji najwyższych matematyków ...


PS. - Przypominam sobie jak na politechnice usiłowano nam wyjaśnić czym jest wykładnik s  w przekształceniu Laplace'a, bo wiedzieliśmy że to jest s=ω+jX (napisałem X bo już nie pamiętam jaka litera tam jest). I okazało że ω nie jest częstością, ale jest nią raczej owo X, oczywiście na płaszczyźnie zespolonej, w jakimś sensie, jakoś zupełnie „innym”, nie naszym ... - Nawet matematycy, najwyżsi, mówią że „s jest (odpowiednio dobranym) parametrem zespolonym”. Ale matematykom może to wystarczy - my jednak, przyszli automatycy, o to pytaliśmy. - Tę „definicję” parametru s znalazłem na stronie 22 bardzo grubego podręcznika ZARYS RACHUNKU OPERATOROWEGO (J.Osiowski, WNT 1981). - Elektrycy jednostkę urojoną oznaczają literą j  bo i już tradycyjnie jest wartością chwilową natężenia prądu. - Ale nie wiem jak jest teraz ...

piątek, 02 marca 2012, fg2002
Komentarze
Gość: me47, bas4-barrie18-1279486215.dsl.bell.ca
2012/03/02 18:40:29
Dziekuje za link do witryny Renshawa.

Chcialem Twoja wersje postulatow porownac z wersja postulatow uzywna przez Renshaw i zauwazylem, ze linki w zbit.salon24.pl w notce 204. Postulaty Einsteina nie wystarczaja do zbudowania STW nie dzialaja. Dlatego pozwolisz, ze podziele sie z Toba teraz paroma uwagami tylko w oparciu o postulaty Renshawa.

We wprowadzeniu Renshaw pisze, ze mial zastrzezenia do drugiego postulatu:

"The velocity of light is constant from all inertial frames of reference."

Wiec zmodyfikowal go dodajac tylko jedno slowo:

"The observed velocity of light is constant from all inertial frames of reference."

(cytuje w oryginale, zeby uniknac nescislosci i nieporozumien zwiazanych z tlumaczeniem)

I na tej bazie Renshaw zbudowal swoj " radiation continuum model (RCM)" .

W dalszej czesci swojej pracy przeanalizowal zachowanie tego modelu w klasycznych "testach" z zakresu STW i OTW. Na podstawie otrzymanych wynikow stwierdza, ze model RCM jest alternatywa do STW i OTW, i ma te zalete, ze w calosci jest oparty na intuitcyjnej fizyce Galileusza - Newtona.

Mam wrazenie, ze Renshaw wlozyl do drugiego postulatu slowko "observed" tak bez dowodu, intuicyjnie, jako aksjomat.

Ale zadzialalo. Widac, ze w nim jest kwintesencja.

Nie widze u niego zadnych formalnych obliczen, w odroznieniu do Ciebie, wiec rozumiem, ze stosowal metode "pomyslanych" eksperymentow.

Ty nie wkladales niczego pomyslanego, a rzetelnie "zmierzyles" radarem przebieg sygnalow. Napisalem zmierzyles w cudzyslowie, gdyz nie uzywales radaru jako fizycznego przyrzadu. Jednak systematycznie, scisle i bardzo formalnie przeanalizowales metode pomiaru sygnalow prez radar. Poniewaz pomiary to moj konik i wieloletnia profesja zarazem, przesledzilem Twoje "pomiary" dokladnie i bardzo mi sie to podejscie spodobalo.

Twoja dalsza analiza jest znacznie bardziej formalna i pelna niz "testy" przeprowadone przez Renhaw.

PS. Moje uwagi moga Ci sie wydac plytkie, nietrafne, nieistotne itp. Prosze o wyrozumienie i sprostowanie. Prosze zauwaz pewna nie drobna roznice: Ty w tym siedzisz od diesiecioleci, a ja dopiero teraz usiluje poukladac te sprawy w swojej glowie. Bede wdzieczny za pomoc w ukladaniu.

Pozdrawiam.
-
2012/03/02 19:39:26
Niektóre linki w moim blogu w Salon24 nie działają, bo kierują do mojej WWW w webpark.pl a ten "serwis" już nie istnieje, wobec czego moje WWW przeniosłem do orangespace - wspominam o tym tutaj w notce Neutrino-a-promieniowanie-Czerenkowa - teraz dopisałem w niej jak sobie z tym poradzić.
- A jeśli chodzi o Renshawa, to kilka osób deklarowało mi jego przetłumaczenie, ale gdy w tym celu zagłębili się w jego teksty to doszli do wniosku że nie warto, bo nie ma w nich nic ciekawego. Więc i ja przestałem się nimi interesować. Przestałem też go promować. - A w ogóle to zainteresowałem się nim dlatego, że zdawało mi się, że on też posługiwał się sygnałami V+c,-c ale może się myliłem. - Za to co mi tu o nim napisałeś, dziękuję, bo to ciekawe i na moją korzyść. ;))
- A pomiary to także mój konik - najpierw w łączności uprawiałem pomiary teletransmisyjne, potem lokalizowałem uszkodzenia kabli i je symetryzowałem (walka z przesłuchami), wszystko "ręcznie", mostkami RLC lub tylo R (Wheatstone i Thomson), bo np. wobulatorów jeszcze nie było, ani tranzystorów (generatory i inna elektronika, były lampowe). - A następnie, już w przemyśle, byłem kierownikiem labolatorium elektrycznego - pomiary elektryczne, magnetyczne i oświetleniowe (w fabryce sprzętu sygnalizacyjnego i oświetleniowego).
- A w mojej fg rzeczywiście siedzę od dziesięcioleci, ale ją zapominam. Gdybym nie pisał o niej w Internecie, to już bym jej nie pamiętał, bo w ostatnich dziesięcioleciach miałem inne hobby, a nawet takie jak fg pasje.
-
Gość: me47, bas4-barrie18-1279486883.dsl.bell.ca
2012/03/03 16:10:56
Czytam niespiesznie o modelu RCM Renshaw'a i ukladam sobie w glowie jego koncept, jak i A.E. koncept. Robie to jednoczesnie, bo Renshaw przedstawia swoj model niejako na tle A.E. modelu. Potrzebuje paru dni, zeby to w miare zwiezle, a bez znieksztalcen ujac i z Toba sie podzielic.
Prosze o cierpliwosc.
Pozdrawiam.
-
2012/03/03 16:34:15
A może zacznij od Bondiego - ja teraz szukam wieści o jego książce Relativity and common sense podtytuł: a new approach to Einstein. Bo chcę się dowiedzieć dokładniej co on zrobił. - Przygotowuję już o tym notkę.
- Ale może Renshaw też się przyda. - Popieram to co robisz.
-
Gość: me47, bas4-barrie18-1176465768.dsl.bell.ca
2012/03/04 04:09:09
Poprzedni komentarz napisany byl na podstawie wstepu do pracy Renshaw. Teraz napisze o tym, co znajduje sie w pierwszym rozdziale zatytulowanym Model Swiatla.

Rozdzial ma 13 stron. Nie bede przedstawial wszystkigo, bo oprocz samego modelu, jest tam dosc obszerny szkic historyczny widziany oczyma autora. Ogranicze sie tylko do opisu przyczyny, ktora spowodowala, ze Rensaw odczuwal potrzebe skonstruowania nowego modelu, oraz mozliwie scislego opisu samego modelu. Oczywiscie, gdybys uznal za niezbedne, moge komentarz uzupelnic.

Motywacja:

Podstawowa slabosc teorii Einsteina polega na zalozeniu, ze obserwowana lub mierzona niezmienna predkosc swiatla stanowi rzeczywiste zachowanie sie samego swiatla. Jest to podstawa drugiego postulatu: "Predkosc swiatla jest stala we wszystkich inercyjnych ukladach odniesienia i jest niezalezna od [predkosci] ruchu zrodla [swiatla].
Zaczynamy od modyfikcji drugiego postulatu na: "Obserwowana predkosc swiatla jest stala we wszystkich inercyjnych ukladach odniesienia i jest niezalezna od [predkosci] ruchu zrodla [swiatla].
Aby zrozumiec roznice, musimy zbudowac model, ktory spelnia drugi postulat (ze slowem "obserwowana"), natomiast nie spelnia postulatu oryginalnego.

Opis modelu RCM (Radiation Continuum Model) [Model Promieniowania Ciaglego]:

Promieniwanie elektromagnetczne rozchodzi sie ze wszystkimi predkosciami od zera do pewnej nieokreslonej gornej wartosci C. Jak pokazuja pomiary laboratoryjne, tylko ta skladowa tego promieniowania, ktora mija obserwatora z predkoscia wzgledna c w ukladzie wspolrzednych obserwatora, moze wytworzyc jakas fizyczna interakcje, a wiec moze byc wykryta. Wszystkie inne skladowe tego promieniowania sa niewykrywalne przez obserwatora, lub przez jakikolwiek inny przyrzad elektro-mechaniczny, ktory jest nieruchomy wzledem ukladu odniesienia tego obserwatora. Inny obserwator, poruszajacy sie wzgledem pierwszego obserwatora, bedzie wykrywal inna skladowa promieniowania, te skladowa, ktora ma predkosc c wzgledem jego ukladu odniesienia.

Poniewaz swiatlo porusza sie ze wszystkimi predkosciami od zera do C bez wzgledu na to jaka jest nasza predkosc wzgledem zrodla swiatla, zawsze istnieje skladowa ciaglego promieniowania, ktora mija nas z predkoscia wzgledna c. W rezultacie mamy wrazenie, ze swiatlo ma niezmienna predkosc swiatla c wzgledem wszystkich ukladow odniesienia.

Pytales, czy w powyzszej metodzie uzywana jest predkosc obserwatora wzgledem predkosci swiatla inna niz c. Nigdzie tego nie zauwazylem - zawsze miedzy obserwatorem a swiatlem jest c. Jest to warunkiem detekcji przez obserwatora tego wlasnie promienia sposrod calego spektrum predkosci.

Pozdrawiam.
-
2012/03/04 04:39:40
Czyli z grubsza rzecz biorąc myślał jak ja, ale mniej precyzyjnie, bo ja to krótko i ściśle ująłem w moich postulatach w Z1. I ja nie rozpatruję światła ani jego strumienia czy promienia, ale pojedynczy foton - jest nim tylko! ten sygnał który w odbiornik uderzy z szybkością c a nie ten co z tą prędkością go minie. Nie ma fotonów w locie, w locie są tylko sygnały które mogą być fotonem gdy jak wyżej. - No i można powiedzić, że ja II postulat Einsteina zastąpiłem jednoznacznym galileuszowskim wzorem V+c - to on w trywialny sposób wyjaśnia tajemnicę stałości szybkości światła. I że absolutna jest szybkość fotonu ale nie foton - każdy ma swój foton c w sensie jak wyżej. - A moim promieniowaniem reliktowym są tylko te elementy próżni, które we mnie uderzają z szybkością c.