__ Logika to rozum najpłytszy, posiadają go nawet maszyny.
Tagi

„Pod tą wszechstronnością kryje się pustka,
brak sympatii do czegokolwiek.”

I.I.Obłomow


A fizyka nie może być stekiem formuł nie do pojęcia, algorytmami
dla liczydeł.



Translate
into English

Translate into
other languages
- Select Language


===
Skopiuj CSS
czwartek, 28 sierpnia 2014
Maszerują strzelcy

Jak napaść na państwo
autor Jurij Bezmienow były agent KGB

 NN

środa, 27 sierpnia 2014
Przypuszczam że SNAFU i VS to jedna osoba

    Naprawdę bardzo go cenię. I ubolewam, że on jest współczesnym fizykiem. - Dobrze zrobiłem że przerwałem uniwersyteckie studia fizyki, bo dzięki temu pozostałem klasyczny. Nie zdążono pozbawić mnie wyobraźni i zdrowego rozsądku, wiary w normalny ludzki sens. Nie zrobiono ze mnie liczydła, matematycznego automatu (automatykiem jestem po politechnice).

    Ale teraz chodzi o to że przypadkiem trafiłem do mojej notki Dopiero-teraz-zainteresowala-mnie-ponizsza-informacja i spodobały mi się tam nasze komentarze. - Jeśli ktoś chce je przeczytać i zrozumieć, to niech skopiuje do paska adresu adres z każdego niedziałającego linku i niech tam (w pasku) zmieni fg2002.orangespace na zbit.smsnet  (UWAGA! - www należy pozostawić - musi być nawet gdy poprzedza to http). - To zawsze działa - tak przekierujesz linki do nieistniejącego już "serwicu" orangespace.pl do "serwisu" smsnet.pl w który też jest moja fizyka.
    Przypominam sobie że odbyliśmy u mnie kilka takich naprawdę interesujących dyskusji.

    Jednako cenię SNAFU i Zajtenberga. Naprawdę bardzo.

PS. - Podczas tego przeglądania zauważyłem że w notce Odnosnie-przedostatniej-notki napisałem: ... mówiąc moim współczesnym językiem, pseudoeuklidesową STW Einsteina zbudowałem jako paraecholokację eRT, z dwóch euklidesowych (galileuszowskich) echolokacji eR i eT. - Teraz zastanawiam się czy mogę twierdzić że pseudoeuklidesową STW Einsteina zbudowałem jako euklidesową paraecholokację eRT. 
    Może lepiej nie ... Wystarczy że pseudoeuklidesową STW Einsteina zbudowałem euklidesowo, sposobem euklidesowym, jako stosunek eR/eT euklidesowych (galileuszowskich) echolokacji eR i eT. Bez Maxwella i Minkowskiego. W sposób wyobrażalny, najprostszy, wyjaśniając tak także tajemnicę wyniku Michelsona-Morleya, zamiast go podważać. - Ale VS-owi nie podobają się moje postulaty, którymi ten wynik wyjaśniłem, bo napisał tam że energia dostarczona do źródła bilansuje się z energią niesioną przez same sygnały które w odbiornik uderzają z szybkością c. - W końcu VS stwierdził że on mówi o STW Einsteina a ja o czymś innym. - Oczywiście, także o czym innym, bo także o mojej "szczególnej teorii" eT. - Wzory Einsteina, jego STW, są także wzorami mojej paraecholokalizacji eRT ale VS, jak inni współcześni fizycy, uważa że u mnie wzory Einsteina nie są STW. Bo wyprowadziłem je z modelów, wyobrażalnych, euklidesowych.
    Ale ja wykazałem że wzory Einsteina to mniej niż połowa, bo STW Einsteina rozszerzyłem na tachiony, dzięki czemu w STW powstaje teraz antymateria. - To straszliwy cios, bardzo ośmieszający współczesną fizykę.

    Nie tylko mi się zdaje że spostrzegamy tylko energię elektromagnetyczną, na wejściu i wyjściu. Ale są także inne oddziaływania, na przykład słabe, bardzo słabo z materią się sprzęgające, neutrinowo. Bo może uderzają, prawie przenikają, materię z szybkością inną niż c. Z każdym przyrządem którym mierzymy energię. - No i istnieje stała struktury subtelnej ...
    Poza tym zawsze mierzymy "na wejściu". Na wejściu do źródła i na wyjściu - zawsze mierzymy na wejściu przyrządu którym mierzymy energię itp. Także wchodzącą do źródła i do odbiornika, i wychodzącą z nich, oraz tę która w nich jest.
    A najgorsze jest to, że mierzymy tylko chwile wysłania i odbioru sygnału (punktowego), a wszystko inne z nich liczymy. Także energię. także szybkość, nawet samochodu. Najczęściej mierzymy, a może zawsze, nie to o co nam chodzi - to co nas interesuje liczymy z czegoś innego, bardzo pośrednio, jakimiś wzorami. A tak naprawdę pomiarem jest tylko, a może byłby, pomiar bezpośredni.
    Poza tym nie wiemy czym jest energia. Ani masa. A nawet materia. Nie wiemy co mierzymy.
    Ale nie chcę nikogo załamywać ani denerwować ...

- Dlaczego nie ma dowcipów o Rosjanach

  - Bo to wszystko prawda.

Podczas manifestacji  kolumna starców niesie transparent z napisem: Dziękujemy towarzyszowi Putinowi za nasze szczęśliwe dzieciństwo!
Podchodzą milicjanci z OMON-u:
- Co to ma znaczyć? Gdy byliście dziećmi, towarzysza Putina jeszcze nie było na świecie!
- I za to właśnie mu dziękujemy.

   To z wieczornyspokoj.blogujacy.pl.

wtorek, 26 sierpnia 2014
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
O mnie

      John [ja] mieszkał na farmie leżącej na kompletnym odludziu, o kilkanaście mil od najbliższej siedziby człowieka. Pewnego razu postanowił zrobić porządki w swym ogrodzie. Nie miał sekatora, więc wybrał się po niego do swojego najbliższego sąsiada. Ponieważ dzielił go od niego szmat drogi (John szedł piechotą) facet z nudów zaczął po drodze kombinować jak to będzie, gdy już dojdzie do kumpla...
      - Ja powiem "cześć", a on się zapyta co mnie sprowadza. Więc powiem mu, że chce pożyczyć sekator. On się pewnie zapyta, po co mi sekator. Więc ja mu powiem, że to nie jego interes. No to on powie, że jak sekator jest jego, to chce wiedzieć po co go pożyczam. Więc ja jemu powiem...
No i John pokłócił się sam ze sobą. I gdy po paru godzinach dotarł do celu, to aż się gotował ze złości. Załomotał pięścią w drzwi. Sąsiad otworzył.
      - O, cześć stary! Co cię sprowadza?
      - W DUP*E MAM TWÓJ SEKATOR!!! - wrzasnął John i zawrócił do domu.

    Link humor.nf.pl do tego tekstu znalazłem w helenarotwand.blox.

Tagi: humor
12:03, fg2002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 sierpnia 2014
Prawdę pisze Eligiusz Smela, że

"Mimo niekwestionowanych sukcesów w technice, elektronice i chemii, w dalszym ciągu niewiele wiemy o naturze czasu, przestrzeni i energii. W tej dziedzinie Fizyka Współczesna jakby zatrzymała się w miejscu już od wielu lat. Nie da się niestety ukryć, że większość nauk poszukujących teorii ostatecznej skomplikowała się tak skutecznie, że nie jest w stanie znaleźć wyjścia i wyjaśnić nam rzeczy fundamentalnych. Potrafimy wykorzystywać fizykę dla naszych celów i dzięki temu mamy niebywały postęp w wielu dziedzinach techniki. Wymyśliliśmy w tym celu sztuczne i skomplikowane wzory, pełne wszelkiego rodzaju współczynników dobieranych eksperymentalnie. Taka współczynnikowa fizyka potrafi nam odpowiedzieć na pytanie jak zachowuje się Natura, lecz nie jest w stanie nam wyjaśnić, dlaczego tak się zachowuje. Nie znamy podstawowych zasad, jakimi Natura się kieruje. [...] Światem z pewnością rządzi jakaś prosta zasada."

    Oraz:

"Tłumaczenie komuś, jak wygląda czwarty wymiar przestrzenny można porównać z wyjaśnianiem ślepcowi, jak wygląda kolor czerwony."
- Od siebie dodam, że tłumaczący też jest niewidomy.

   Może warto to przeczytać, czyli smelig.republika.pl. Ja już to oglądam. I jak zwykle znajduję nieznane mi, albo przeze mnie zapomniane, informacje. Na przykład że z równania Diraca wynika tylko że antycząstka istnieje, a nic ono nie mówi o warunkach jej powstania i istnienia. - Obecnie uważa się że:

"Jeśli w jakimś punkcie przestrzeni foton bedzie miał dość energii, wytworzy sie w tym punkcie para cząstka-antycząstka. Zjawiają sie one właściwie znikąd.* To zjawisko fizycy nazywają kreacją. Weźmy na przykład, że w akcie kreacji zjawiają się elektron i jego antycząstka pozyton. Elektron odlatuje sobie wolno aby cieszyć sie życiem a na pozyton czeka od razu widmo zagłady w postaci anihilacji."

    A przecież wiadomo że cząstki oddziaływają (na odległość) wyłącznie swoimi obrazami. A moje minichrony pokazują że także antyobrazami, które docierają do obserwatora w odwróconej kolejności**, jak na cofanym filmie, cofają się w czasie. I że nie tylko to widzimy (światłem) bo także tak słyszymy (dźwiękiem) - na przykład akustyczne antyobrazy naddźwiękowych samolotów. Czyli mówiąc krócej a niedokładniej, naddźwiękowe samoloty słyszymy nie tylko jako samoloty ale także jako antysamoloty, czyli co najmniej jako parę samolot-antysamolot. - Ale najważniejsze jest może to, że na początku był tachion a nie foton. Ale odległy obserwator najpierw zauważy foton, który jednak został wygenerowany przez tachion dopiero w barierze c. Tam dostrzegł go obserwator, który następnie widzi że rozpada się on na cząstkę i antycząstkę. Czyli tachion jest powodem powstania antymaterii a foton jest możliwym początkiem obserwacji, oddziaływania. 
    Ale cząstki (materia) oddziaływają swymi obrazami. Kreacja pary cząstka-antycząstka jest więc, naprawdę, kreacją pary obraz-antyobraz cząstki nadświetlnej, czyli tachionu. To on w fotonowej barierze c , w akcie kreacji, "wybucha" fotonem - tak widzi obserwator, grzmot Macha.

    Dokończę tę notkę później, bo teraz muszę pojechać po chleb. Dodam jednak już, o czym wspomniał Smela, że Feynman sugerował że "że pozyton [antycząstka]  jest elektronem cofającym się w czasie". Pozyton, a nie jego antyobraz, a to ogromna różnica. Jak między bezsensem i sensem. - Pomysł Feynmana naprawdę nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Materia (a nie jej obraz) cofająca się w czasie ... - To przez takie bzdury potrzebny jest "renormalizacyjny" kit w postaci coraz to nowszych liczb kwantowych i nowych cząstek, nawet "wirtualnych"! - Ale Feynman się starał, chciał to fizycznie zinterpretować, i za to powinienem go lubić.

_______________________________________
*  Para cząstka-antycząstka, a nawet foton, zjawiają się właściwie znikąd ... - Rzemieślnikowi to wystarczy a naukowiec w to nie wierzy. Ale naukowcem trzeba się urodzić.
**  Widać to już na minichronie Rys.4 ale także na prawym diagramie czasoprzestrzennym Rys.2 pokazanym w mojej witrynie WWW. - W opisie Rys.4 wspomniałem o drugim fotonie, "odwrotnym", ale może to nie on ma "odwrotny" (anty) spin, bo ten foton jest widziany po stronie elektronu a nie pozytonu. - Elektron i pozyton też mają spiny, wzajemnie przeciwne. Przy czym one mają spiny ułamkowe (fermiony) a foton ma spin całkowity (bozon).
      Znak spinu jest strzałką czasu. A może tylko spin neutrina. Jego obrazu ...

Pracę TAJEMNICE CZASU I PRZESTRZENI, której fragment tu komentuję, Eligiusz Smela napisał kawałkami w smelig.salon24.pl. Salonowcy mogą ją tam komentować. - Ale tam jest chyba mniej obrazków.

piątek, 22 sierpnia 2014
Dziwna dylatacja Klimentowskiego

    Poniższe dotyczy notki Podstawy-szczegolnej-teorii-wzglednosci pana Jarosława Klimentowskiego.

To nie jest dowód na to że przy v≠0 jest t≠t' 
- to Klimentowski tak sobie napisał. Założył a nie udowodnił.
- Nie ma powodu by na prawym rysunku było t oraz t'.
Nawet nie powinno tak być.

      A co by było gdyby zegar był "tikającym" punktem a nie fotonem skaczącym między dwoma odległymi (na płaszczyźnie) lustrami? - Przecież dylatacja występuje także w przestrzeni jednowymiarowej, dla punktowego zegara pędzącego w prostej (na przykład w osi x) - wtedy odległość między lustrami ct=0.

Domyślam się, że na tym obrazku kontrakcja wystąpiłaby w kierunku ruchu, czyli wzdłuż vt' a dylatacja wzdłuż ct czyli poprzecznie, jakoś na boki ...


A naprawdę dylatacji nie ma, bo jest tak jak u mnie.
Ale może lepiej zacznij od Fizyki dla współczesnych Pań.

Rusofil, czyli paranoja sterowana

   mrozmarek.blox

   Polacy i Ukraińcy są niegodziwcami, USA i Żydzi jeszcze bardziej, a Rosja jest pomocą humanitarną. - Szkoda słów.

   Z tym że wszyscy są podli, można się zgodzić, ale że Rosjanie nie ... (?!)
   To już polityka.

czwartek, 21 sierpnia 2014
Obama powiedział że ISIS jest rakiem

    A empiria dowodzi że rakiem jest prawdziwa demokracja. - Aleksy Tołstoj w "Droga przez mękę" opisał jak prawdziwą - najprawdziwszą!* - demokrację bolszewicką rozbijał, z marszu, pluton zdyscyplinowanych białogwardzistów. Bo bolszewicy, gdy dowiedzieli się że białogwardziści się zbliżają, zwoływali wiec i rozpatrywali wnioski, za a nawet przeciw czy się bronić czy uciekać. A potem kto dzisiaj będzie dowodził: Stiepan nie bo złodziej a Alosza skurwysyn. I nie zdążali ... - Świeć Panie nad ich duszami.
    Prawdziwą demokracją było także nasze Liberum veto. - Rządy Prus, Austri i Rosji ją (u nas) bardzo chwalili. - Teraz też nas chwalą ...

    Nie wiem co to ISIS, ale domyślam się że to coś bardzo niedemokratycznego. Islamskiego.

____________________________________________
* Chodzi tu o demokrację prawdziwie ludową, realizującą obietnice dane przez Lenina, przed rewolucją, w broszurce PAŃSTWO A REWOLUCJA.
      Przypomnę te obietnice: Po rewolucji socjalistycznej będzie dyktatura proletariatu, czyli raz uzbrojony, w rewolucji, naród, nie zostanie rozbrojony. Wobec tego nie będzie policji ani armii (ani oficerów i oddawania honorów, ani defilad przed trybunami). Ani biurokracji i dostojników - wszyscy będą równi. I tak dalej. - Ale potem wszystko było - łagry, "CzeKa", NKWD, GPU i GRU - ZSRR, demokracja ludowa, socjalistyczna, nieprawdziwa. Imperium zła, światowe mocarstwo.
      A my nadal uważamy się za mądrzejszych od rusków i islamczyków. Bo oni nie potrafią żyć bez cara i religii. A my potrafimy. Nawet bez armii.

      A zaraz po rewolucji, w DZIECIĘCA CHOROBA "LEWICOWOŚCI" W KOMUNIZMIE", Lenin napisał że związki zawodowe będą pasem transmisyjnym między władzą i narodem (czyli jednak naród nie będzie rządził) i że na czele tych związków będą stali najlepsi synowie partii (których oczywiście naród wybierze entuzjastycznie, bez skreśleń).

środa, 20 sierpnia 2014
Dualizm korpuskularno-falowy

    Każda fala składa się z korpuskuł, "molekuł", jest ich ruchem. Na przykład powietrza, wody, próżni. Próżni, nie pustki.
    Ale nie o to chodzi - teraz chodzi o to, że jedna i ta sama cząstka (korpuskuła) bywa raz cząstką a innym razem falą. Albo, jak dawniej uważano, że każdej cząstce towarzyszy pilotująca fala materii, czyli że każda cząstka istnieje jednocześnie jako cząstka i fala.
    Teraz uważa się że cząstka jest paczką falową prawdopodobieństwa. W jakimś innym sensie, którego nikt kto jest przy zdrowych zmysłach, nigdy nie zrozumie. - Z tym się zgadzam, że nie można zrozumieć tego że cząstka - materia - jest prawdopodobieństwem.
    Wiem że fizycy potrafią to wytłumaczyć, że to nie całkiem tak a nawet w ogóle, ale tego też nikt nie zrozumie. - Fizycy w pewnym sensie potrafią wytłumaczyć to czego nie rozumieją.

    Materia jest fluktuacją próżni, paczką falową jej elementów. Skutki jej oddziaływania intuicyjnie (instynktownie) traktujemy jako uderzenie korpuskuły. Ale jest to takie uderzenie jak "grochem o ścianę". Lub śrutem. Poszczególne ziarenka uderzają (stukają o ścianę) z pewną częstością, nie wszystkie naraz, i przekazują swoje energie i pędy. W pewnym sensie ...
    Ale kiedyś i to człowiek zrozumie. Jeśli zdąży. I jeśli fizycy będą mniej przeszkadzać. Człowiek przekroczy kolejną granicę.

    A może cząstka nie jest ani korpuskułą ani falą ale, jak foton, zjawiskiem, eksplozją, wybuchem. Wzbudzeniem elektromagnetycznym, grzmotem Macha w barierze c. - Mnie tak się zdaje. Zobacz. I to.
    Wzbudzenie elektromagnetyczne nie produkuje fotonów, ale sygnały, o różnych szybkościach. - Zobacz. - Może to ma coś wspólnego ze stałą struktury subtelnej.

niedziela, 17 sierpnia 2014
Epitafium wiecznie żywe

    Epitafium pobożności. Vanitas vanifatum. - Starzy górale wiedzą kto to taki co tak słowo boże głosi. I swoje wyroki.
    Kohelet. - Wybacz mu Panie.

    Ale w tym co pisze jest dużo prawdy.

    A Zajtenberg, okazuje się, to mój stary nieznajomy - 6 lat temu wymieniliśmy u niego zdania na temat Janusza Popławskiego, znanego gitarzysty i kompozytora z Kożuchowa.

czwartek, 14 sierpnia 2014
Paradoks bliźniąt

    Występuje on dlatego, że "układy obu braci nie są równoważne. Tylko z jednym z nich można związać układ inercjalny. Gdyby obaj bracia mieli zawsze poruszać się względem siebie ze stałą prędkością, to nigdy, poza momentem wyruszania kosmonauty w podróż, nie spotkaliby się." - Tak mówi  Wikipedia. I to jest prawda. Dlatego jeden z braci musi zawrócić. I uważa się, że dopiero wtedy możemy uznać go za Podróżującego (P) a drugiego za Spoczynkowego (S), bo gdy P zawracał to był nieinercjalny a potem, gdy już wracał, był inercjalny inaczej. Bo P oddalał się od S z szybkością V a wraca z szybkością -V. Ale to nie powinno mieć znaczenia, bo V2=(-V)2 wobec tego czynnik Lorentza, miara dylatacji, się nie zmienił, nadal jest wspólny, symetryczny, taki sam dla P i S, czyli znów każdy uważa że to on spoczywa a ten drugi się rusza. - Ale prawdę mówiąc P możemy uznać za podróżującego już w "momencie wyruszania", bo w czasie - nie w chwili, momencie! - wyruszania P też nie był inercjalny, bo przyspieszał, się rozpędzał.
    Mógłbym tak dłużej, nawet miałem zamiar, ale nie będę dłużej rozśmieszał tymi naukowymi bzdurami o relaty­wis­tycznych bliźniakach w wyraźnie różnym wieku, których nadal nikt nie widział. - Napisałem to, bo kierki mnie znudziły a nie dlatego że jest mi do śmiechu. - Może to prawda, że gdy lenie się nudzą, to piszą.

   Ale nadal twierdzę że najlepszą definicją energii jest wzór Plancka E=hν , który, tak mi się zdaje, też można rozwinąć w sumę energii spoczynkowej i kinetycznej:

Pokazuję go tutaj bo od kilku lat czeka w zasobach (resource) na pokazanie a zdaje mi się że go w żadnej notce jeszcze nie pokazałem, zapomniałem o nim. A to rozwinięcie wydaje mi się tak samo uprawnione jak to:

   A je pokazuję często, na przykład w blogu  fizyka.blox - wzór (2).
 

Pierwszy wzór wyjaśnia dlaczego energia zależy od współczynnika Dopplera K
- bo zależy ona od częstotliwości.

W fizyce paradoksy są tylko matematyczne.
A energia kinetyczna jest energią bezwładności.

wtorek, 12 sierpnia 2014
Kim jest Julija Łoginowa

   Zobacz




i jesienią



Ale zawsze miłym można być tylko na zdjęciu.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Renormalizacje ratują błędne teorie

    Poprawiają wyniki a nie teorie. Ale nawet Quang Hu-Kim, Narendra Kumar i Chi-Sing Lam w [5/356] przedstawiają renormalizacje nie jako szarlatańskie sztuczki, niefizyczne, ale jako triumf współczesnej fizyki. A renormalizowalność jako cud natury, pozwalający miliony równań mikrofizycznych przekształcić w jedno makroskopowe, dzięki czemu może istnieć fizyka. - A dlaczego miliony, a nawet miliardy? - Bo na przykład:

"Ruch wody w makroskopowej skali jest opisany równaniami Naviera-Stokes'a, natomiast w skali atomowej i molekularnej dynamikę cząsteczek wody opisuje kwantowe równanie Schrödingera. Szaleństwem byłoby opisywać fale oceaniczne za pomocą 1026 wzajemnie powiązanych równań Schrödingera, z których każde opisuje jedną cząsteczkę wody."

    Zaiste, byłoby szaleństwem. - Ale komu to potrzebne? - Einstein ruch (Browna) jednej zawiesiny potraktował jako skutek dynamiki milionów (a może miliardów) molekuł, ale potrzebował mniej równań.


    Renormalizacja nie jest częścią teorii fizycznej, ale sztuczką matematyczną ratującą tę teorię. To nie jest prawo fizyczne ale wzór wzięty (wygrzebany) z kapelusza. - Renormalizacje w fizyce kwantowej odrzucają kwantowe paradoksy, zamieniają je w wartości empiryczne, a renormalizacje relatywistyczne zmieniają relatywistyczne paradoksy w wartości klasyczne, "spoczynkowe". - Ale fizycy kwantowi renormalizują idiotyczne wyniki (kwantowe), w takie by wszystko się zgadzało, a relatywiści renormalizują nie wiadomo po co - bo zachowują wyniki relatywistyczne, twierdząc że świat naprawdę jest tak relatywistycznie pokraczny.
    Renormalizacje to żaden cud - to protezy. 

sobota, 09 sierpnia 2014
Relatywizm w fizyce relatywistycznej

relatywizm:
«pogląd, wg którego wartości (poznawcze, etyczne, estet. itd.) mają charakter względny»
«pogląd filozoficzny, według którego wartości logiczno-poznawcze (prawda, fałsz), etyczne (dobro, zło) i estetyczne oraz związane z nimi normy i oceny mają charakter względny»

    Cała fizyka współczesna jest relatywistyczna. Ale aby taką mogła być, musi być relatywna, by odrzucać nierelatywistyczne wyniki wynikłe z jej relatywistycznych wzorów. Na przykład szybkości szybsze od światła. A te nadświetlne szybkości które są potrzebne, na przykład szybkość de Broglie'a fal materii, będących fundamentem całej fizyki kwantowej, muszą pozostać. Jednak nie jako szybkość fal materii ale jako fal prawdopodobieństwa, bo one mogą być niefizyczne (fizycznie ich nie ma).
    Większe relatywne trudności stwarzają na przykład równania Maxwella, bo one, wbrew temu co powszechnie się zdaje, dopuszczają szybkości nadświetlne. A jeszcze gorzej jest z OTW (ogólna teoria względności), bo ona, jej równania, wbrew Einsteinowi też dopuszczają. Ale może jeszcze gorsze jest to, że relatywistyczne równanie Diraca, także dopuszcza. - Poinformował o tym Zajtenberg w notce Bajka o tym, jak elektron porusza się z prędkością większą od c. Ale relatywnie je odrzucił. Z dumą, że nie zawierzył formalizmowi teorii, że w ten sposób uczynił ją jedyną jedynie słuszną, fragmentami.
   Czyli nie tylko formalne renormalizacje, czyli te które oficjalnie renormalizacjami się nazywa, to co niefizyczne odrzucają - okazuje się że odrzucać każdy może, jedni trochę lepiej, inni trochę gorzej.
    Ale przekornie znów zapytam:

Czy fizyka której wyniki trzeba renormalizować mówi-prawdę o naszym świecie?

    Ale muszę przyznać, że fizycy nie tylko odrzucają - równie beztrosko przyjmują: nowe ładunki, oddziaływania, liczby kwantowe, a naprawdę bez umiaru, nowe cząstki elementarne. A tak to nawet się bat ukręci.

    Ja odróżniam relatywizm od relatywistyczności, czyli od "relatywistycznej względności" Einsteina, bo ona dotyczy tylko jego kinematycznych paradoksów, a one bezwzględnie zależą (są bezwzględnie względne) tylko od szybkości. Uważa się że to nie konwencjonalizm, bo uważa się że relatywistyczne paradoksy są obiektywne. Obiektywnym faktem podobno jest także to, że kontrakcja znika gdy wzajemny ruch ustanie (skrócona linijka automatycznie się wydłuża do swej spoczynkowej długości), a dylatacja nie - ruchomy bliźniak pozostaje młodszy nawet gdy ruch ustanie. - Bardzo mobilna żona pozostaje na zawsze młoda, dla męża, ale, niestety, nie dla siebie. Ale tego że pozostanie szczupła Einstein nie gwarantuje nikomu, ani mężowi ani żonie. - Profesorowi Góralowi też to się nie podobało - zobacz.
    Ale Zajtenberg mimo wszystko bardzo mi się podoba. Bardzo polecam jego notki o fizyce - to doskonały przewodnik. - Zajtenberg, w odróżnieniu od Einego, nie jest tylko rzecznikiem prasowym. Zajtenberg posiada rzetelną wiedzę. I, ogólnie mówiąc, uczciwie się nią dzieli.

piątek, 08 sierpnia 2014
Henry Augustus Rowland - fizyk amerykański (1848-1901)

    Niezwykły życiorys.

    Ale mnie zainteresowało jego doświadczenie z ładunkiem elektrycznym okrążającym igłę magnetyczną, opisane przez KA.T.m. - zobacz. - KA.T.m. zwrócił uwagę na to, że gdy zmieni się jednocześnie rodzaj ładunku (znak +/-) i kierunek okrążania, to nie zmienia się polaryzacja magnetyczna N/S igły. "Detektor magnetyczny , w tym wypadku igła kompasu , nie jest w stanie odróżnić czy dookoła niego wiruje ładunek ujemny czy odwrotnie wirujący* ładunek dodatni." - napisał KA.T.m. - W tej chwili nie widzę w tym nic dziwnego, ale przypomniało mi się co w 1985 roku napisałem o pozornym (?) odpychaniu się pary cząstka-antycząstka (kreacja tej pary) i takim pozornym przyciąganiu cząstki i antycząstki podczas pozornej (?!) anihilacji tej pary. - Takie zjawiska są obserwowane już podczas nadsygnalnego (tachion) prostoliniowego ruchu jednostajnie przyspieszonego jednej cząstki obojętnej, nie posiadającej żadnego ładunku. To widać już na minichronie jednostajnie przyspieszonej.
    Zacząłem wtedy podejrzewać, że takie naprzemienne kreacje i anihilacje mogą utrzymywać elektrony na orbitach atomowych. A może na radiolach docenta Gryzińskiego ... - Naprzemienne odpychanie i przyciąganie ... rozpędzanie i hamowanie ...
    Ale tymi sprawami się nie zająłem, bo jak wiadomo szybko przestałem interesować się fizyką. - Przypominam że cząstka i antycząstka są spostrzeganym obrazem i antyobrazem tachionu. Nimi tachion oddziaływa z cząstką-obserwatorem.**
    To takie moje dywagacje. Może trochę improwizowane.

_________________________________________________
  *  Nie wirujący ale krążący, okrążający.
**  W książkach piszą że para (według mnie obraz-antyobraz) powstaje w pobliżu masywnego "obserwatora". Prawdopodobnie on zakrzywia tor cząstki (ogólnie nie tylko tachionu).

czwartek, 07 sierpnia 2014
Ranshaw twierdzi że :

Equations (9) and (10) demonstrate that the wave will remain form invariant in going from the K frame to K', provided that the velocity observed in K', as measured in K, is c + v.  Such a wave will have a velocity as observed or measured in K' of c, as required by experiment.  The wave we are considering must have a velocity with respect to the source of c plus the velocity of the K' system. Since v can assume any value, the light must leave the source in a cntinuum of velocities such that 0 < c < C, where we will ot place any constraints on the upper bound of C.

    Tłumacz Google zrozumiał to tak:

Równanie (9) i (10) pokazują, że fali pozostaną formy niezmiennik idąc od ramki K-K ', pod warunkiem, że prędkość obserwowano K', mierzony K oznacza C + v. Takie fala maprędkość obserwowany lub zmierzyć w K "z c, zgodnie z doświadczeniem.Fala rozważamy musi mieć prędkość w odniesieniu do źródła C plus prędkości układu K '. Ponieważ v może przyjmować dowolną wartość, światło musi opuścić źródło w kontinuum prędkości tak, że 0 <c <C, gdzie nie będzie stawiać żadnych ograniczeń na górnej granicy C.

A ja domyślam się z tego że Renshaw to zrobił i przypuszczam że udowodnił. Że równania Maxwella transformują po galileuszowsku - gdy c zamieni się na c+V. - Nieprawdopodobne! Także to, że sugerowałem to od dawna. Sugerowałem, bo nie potrafiłem tego udowodnić, nawet nie próbowałem, bo fizyką zająłem się 10 lat po studiach, czyli potrzebna do tego matematyka z głowy mi wywiała, bo przez te lata nie była mi do niczego potrzebna. - Poza tym, i to jest najważniejsze, wykluczałem myśl że nikt tego nie próbował. Byłem pewny że próbowały, bez powodzenia, najtęższe głowy, lepsze od mojej, więc sądziłem że transformację c' = c+V trzeba jakoś inaczej wpleść do równań Maxwella, jakimś podstępnym sposobem.
    Ale jeśli to prawda że Renshaw to zrobił a współcześni fizycy ten fakt przemilczeli i nadal to ukrywają, to są oni wyjątkowymi kanaliami. Nie tylko Eine.

    Może ktoś pobierze ten artykuł, rozpakuje i przetłumaczy. 
    Oto link do niego http://renshaw.teleinc.com/papers/galinv3/galinv3.zip

    Ale że waldemar.m to przegapił ... Się nie zainteresował. Ani moimi akustycznymi antysamolotami. Takimi argumentami. - Kiedy on błądzi? Zawsze, czy teraz?

PS. - Jak powszechnie wiadomo transformację Lorentza wymyślił Larmor, a dlatego nazywa się ona Lorentza, tak gdzieś wyczytałem, bo Lorentz udowodnił że nią transformują równania Maxwella (ze stałą c  a nie z jej galileuszowską transformacją c+V). A Lorentz to nie byle kto, to jedna z najtęższych głów - mało kto potrafi to co on.

środa, 06 sierpnia 2014
Michaił Dronow - fizyczni

Bliżej natury

Михаил Дронов

wtorek, 05 sierpnia 2014
Tu się dobrze pisze



    A jaki chaos jest większy - z zerowym prawdopodobieństwem, czy z pół na pół?
    Może prawdopodobieństwo zerowe (nieprawdopodobieństwo) i jedynkowe (pewność) są największym porządkiem.
    - To prowokacyjne pytania, może nawet bez sensu.

    A dawno temu w fizyka.blox spytałem Jak się projektuje akceleratory a teraz też sobie o tym przypomniałem. - Pytam tam w której chwili t należy wysłać impuls przyspieszający cząstkę znajdującą się w miejscu x - w chwili t1R czy w t1T  czyli w chwili obliczonej relatywistycznie czy spoczynkowo? - Albo: Kiedy skądś należy wysłać ten impuls aby dotarł do cząstki w zdarzeniu t1,x1 ? To znaczy w zdarzeniu t1R,x1R  czy w  t1T,x1T ? ... - Teraz spytałbym tak: Kiedy z miejsca A należy wysłać impuls by spotkał się on w B z rozpędzaną cząstką? Oczywiście tak by najwydajniej ją przyspieszyć. - Czyli chodzi o jednoczesność. Podobnie jak w kontrakcji Einsteina.

sobota, 02 sierpnia 2014
W nicości pojawiła się osobliwość wypełniona czystą energią

- to z marucha.blox. Ale nie wiem czy tak zaczyna się teoria Wielkiego Wybuchu, czyli Big Bang. - Bo Biblia mówi że na początku była ciemność i Duch Boży unosił się nad wodami. - Pamiętam że taką Biblię miałem. - Inna religia mówi że na początku był Chaos. - To wydaje mi się bardziej prawdopodobne. - Gdyby jeszcze wiedzieć czego chaos i co było przed nim ...
    Ale to nie jest fizyka, to są mitologie.

    Może lepiej jest tutaj.

PS. - Przywróciłem tag Renshaw, bo teraz dotarło do mnie że Curt Renshaw tak zmodyfikował równania Maxwella, że transformują one po galileuszowsku. Prawdopodobnie tak Renshaw twierdzi w artykule The Radiation Continuum Model of Light and the Galilean Invariance of Maxwell's Equations. - Pewności nie mam bo to po angielsku. - Może ktoś to przetłumaczy? Fizycznie, nie filologicznie.
    Póki co domyślam się że Renshaw, tak jak ja zapostulował że szybkość światła c transformuje po galileuszowsku, czyli że c'=V+c. Że taki sygnał w cząstkę pędzącą z szybkością V uderza z szybkością c  i wzbudza ją elektromagnetycznie. Zobacz. - Ale ja dzięki temu STW Einsteina uczyniłem galileuszowską, euklidesową, zaś Renshaw ponoć galileuszowskimi uczynił równania Maxwella.
    Ale tylko ja wszystkie wzory wyprowadziłem wyłącznie z euklidesowych modeli, z ortokartezjańskich diagramów czasoprzestrzennych, na których wszystkie wyniki, także uzyskane relatywistycznymi wzorami Einsteina, można sprawdzać bezpośrednio linijką, bez pochylania i kalibrowania osi. Czyli są to diagramy euklidesowe. Przykład.

    Ale prawdą jest to, że światło nie ma żadnej szybkości - światłem stanie się sygnał uderzający w cząstkę z szybkością c. Tylko on wybuchnie w niej fotonem. - Według mnie foton nie jest cząstką - on jest zjawiskiem, "eksplozją". Wzbudzeniem. - Literacką więc brednią jest pytanie czy światło dogoni światło. - Transformują szybkości sygnałów a nie fotonów. A tym bardziej światła.

Ciekawostki. - W omawianym tu artykule występuje wyrażenie   -  jest to mój (klasyczny) współczynnik Dopplera     - współczynnik     nazywam szybkością dopplerowską, bo określa on stan dopplerowski (wzajemne zbliżanie, oddalanie albo spoczynek). - Zobacz.

Uwaga. - Współczynnik Dopplera klasyczny i relatywistyczny są tożsame, ale liczone są różnymi wzorami - w klasycznym szybkości V=VT  β=βT. - Wzór Einsteina jest bardziej skomplikowany, bo bardziej skomplikowane są wzory na rela­ty­wis­tyczne szybkości VR i βR. - Ale to tylko ciekawostki i nie ma co sobie nimi głowę zawracać. Zresztą to wszystko jest w mojej witrynie WWW.

piątek, 01 sierpnia 2014
Czy generał Okulicki był zbrodniarzem

Bo niejaki Rymasz twierdzi że tak. I że Chruściel. Bo Powstańców wysyłali na śmierć. Najlepszą młodzież, zamiast poczekać aż Niemcy to zrobią w ramach swej planowej gospodarki. A skądinąd mi wiadomo, że niejaki poeta, zdaje się że Tadeusz Hollender, na pytanie czy najważniejszym celem jest chronienie substancji, odpowiedział, zanim go Niemcy zamordowali, że może można ocalić Polaków zamieniając ich w folksdojczów. Ale on wolał umrzeć.
    Powstańcy ginęli za Warszawę, żołnierze Andersa za Monte Cassino, żołnierze Maczka za Holandię. - A za Gdańsk?

    Ale nie wszyscy tak myślą w Salonie, nie sami tam folksdojcze, bo na przykład Witek w notce Nie-pozbawicie-nas-dumy-z-Powstania!-By-polska-umiała-znów-żyć zacytował:

Więc naprzód, niech broń rozdziera,  
niech kula szyje jak nić,  
trzeba nam teraz umierać,
by Polska umiała znów żyć.
(K.K. Baczyński - poległ 4 sierpnia 1944 na Starówce)

      "Powstanie warszawskie bije wszystkie rekordy wytrzymałości. Przez wiele setek lat, dopóki istnieć będzie naród polski, każdy Polak będzie przyznawał, że powstanie warszawskie było samobójczym szałem, i będzie miał do niego synowską tkliwość i miłość. Będzie z niego dumny..." (Cat-Mackiewicz)

    Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy warto umierać, czy żyć. - Smutne jest to, że zmarli kiedyś żyli.

środa, 30 lipca 2014
Unoszenie światła przez ruchomy ośrodek

- to tytuł paragrafu w Nstw dra Andrzeja Dragana. - Nie wiem dlaczego, ale teraz ten tytuł mnie olśnił. Że mój eter własny nie jest przeze mnie wleczony, ale on mnie unosi. Że powinienem podkreślać, eksponować tę różnicę. Że jestem balonem zanurzonym w moim eterze, uwięziony w nim kwantami h uderzającymi we mnie z każdej strony z szybkością c. - W przestrzeni jednowymiarowej, czyli w prostej x , są to wektory ±c (po mojemu szybkość jest skalarem a prędkość jest wektorem; ale nie zawsze tej umowy przestrzegam, częściej także tych słów używam potocznie, zamiennie).

    Jest jedna kosmiczna próżnia, chaos jej subkwantowych elementów, wśród nich są kwanty h więziące mnie, unoszące, fluktuację próżni. Sprzęgające się ze mną elektromagnetycznie. Te kwanty są moim eterem ±c, elektromagnetycznym. Może "promieniowaniem reliktowym".
    Ale moje kwanty h , uderzające mnie z szybkością c , dla innych, w ich układach, nie są (elektromagnetycznymi) kwantami h bo uderzają w nich z szybkością CT=VT±c  w ogólności różną.

    Prawdę mówiąc tę notkę zacząłem pisać 15 września 2013 roku, czyli prawie rok temu, ale utknąłem bo nie potrafiłem tego olśnienia w prosty sposób opowiedzieć, a potem o nim zapomniałem. I teraz też nie potrafię się nim podzielić, mimo że to dla mnie jest proste i oczywiste. - Ale może można inaczej, lepiej, o oscylatorach ±c , o końcach tak drgających wahadeł?
    Zobacz na przykład notkę Co-oznacza-litera-c-we-wzorze-e=mc2.

PS. - Do doktora (fizyki) Andrzeja Dragana mam pytanie: Co znaczy "obracać się wokół"? - Może krążyć? - Bo na stronie 84 wspomnianej Nstw dr Dragan napisał: "dla źródła, które się nie oddala, tylko obraca wokół obserwatora". - Domyślam się, że chodzi o poprzeczne zjawisko Dopplera i wobec tego polecam moją notkę Czynnik-Lorentza-jest-poprzecznym współczynnikiem Dopplera. - A może nie ...
    Nie chcę się chwalić ale 10 lat temu wymieniliśmy kilka maili. W jednym z nich napisałem: Po każdym otrzymanym mailu zaglądam do mojej strony i, znów rozczarowany, dziwię się jak można jej nie zrozumieć - przecież tam są  proste wzory, wyprowadzone wyłącznie z euklidesowych modeli. Uczciwie, bez żadnych pomocniczych dopostulowywań i weryfikacji. - U mnie nie ma  bzdurnych wyników, które trzeba poprawiać czy nawet odrzucać jakąś kalibracją, normalizacją lub renormalizacją, czy np. zasadą przyczynowości. Moje  wszystkie wyniki mają oczywisty sens. Euklidesowy. Jak "kawa na ławie". - Chodziło o moją witrynę www.zbit.smsnet.pl. O trochę starszą jej wersję. A może o młodszą, o 10 lat.
    Dr Dragan tym się różni od innych fizyków współczesnych, że drepcąc przed barierą c pokrzykuje hop hop.

    Prawdę mówiąc to ja o tym niewleczeniu ale więzieniu i unoszeniu piszę już kilkadziesiąt lat ...

niedziela, 27 lipca 2014
Pogoda się poprawiła

   Za bardzo: 30 C w cieniu.

   Ale mogłoby być jeszcze gorzej. Bo gdyby nie dziewiętnastoletni chłopak, słynny koncert Joaquina Rodrigo, z najsłynniejszym Adagio, by przepadł. Bo wcześniejsze jego wykonanie nie wstrząsnęło światem, dopiero 19-letni Narciso Yepes, początkujący gitarzysta ... - Co mogę powiedzieć o Narciso Yepes? - pyta Rodrigo - Co mogę powiedzieć o gitarzyście któremu Concerto de Aranjuez zawdzięcza międzynarodowy sukces? - Tak, to było w 1947 roku w Paryżu, gdzie Ataulfo ​​Argenta, Yepes i hiszpańska Narodowa Orkiestra ...
    Tak to się zaczęło.

    Ale tym razem gra młoda Xuefei Yang. - Ona, jeśli dobrze zgadłem (?) Rodriga grała mając 14 lat. Ale aż tak natchniona jest jego muzyka, że każdy gra ją aż tak pięknie.
    "Podczas swojego debiutu w Madrycie w wieku 14 lat, kompozytor Joaquín Rodrigo był wśród publiczności" - jeśli dobrze zrozumiałem.



piątek, 25 lipca 2014
Pogoda nie jest najlepsza
czwartek, 24 lipca 2014
Odnośnie przedostatniej notki

czyli notki Zajtenberg-rozwiazalby-moje-zadanie, to wydaje mi się, że już można rozwiązać pożyteczniejsze zadanie. Bo w 1986 roku chodziło mi tylko o zrozumienie STW Einsteina - tylko o to, bo nawet nie myślałem o tym by ją podważać. A do tego wystarczyła mi praca CZY RADAR ŹLE MIERZY ? , w której, mówiąc moim współczesnym językiem, pseudoeuklidesową STW Einsteina zbudowałem jako paraecholokację eRT, z dwóch euklidesowych (galileuszowskich) echolokacji eR i eT. O pozostałych echolokacjach i ich paraecholokacjach nawet nie myślałem. Ani o transformacjach - w Z2 a następnie w FG wzory na transformacje relatywistyczne (Lorentza, eR) przedstawiłem jako funkcje współczynnika k (obecnie piszę go K) albo (bezwymiarowej) dopplerowskiej prędkości β , natomiast transformacje "spoczynkowe" (elektromagnetyczne, eT) tylko jako funkcje k

               


    Resztę tej notki usunąłem bo usiłowałem sklecić ją z kawałków z różnych lat, czyli w różnych symbolikach, bo uwspółcześniać już mi się nie chce. Naprawdę brzydzę się już nawet najprostszą matematyką, precyzowaniem myśli, wyprowadzaniem nowych wzorów i ich przekształceń. Już wolę "komentować", ewentualnie inspirować, podpuszczać. A nawet oglądać telewizję. - Może gdy się pogoda poprawi ...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 114