Nie lubię Tauronu, bo co miesiąc płacę mu za prąd, ale jego siatkarki z Dąbrowy Górniczej przed chwilą zdobyły Puchar Polski. A to przecież prowincjonalne miasto, do którego jednak mi dużo bliżej, nawet do jego śródmieścia, niż do śródmieścia Sosnowca. Czyli jestem raczej dąbrowianinem - teraz się tego nie wstydzę. Ale gdyby nie Tauron, to prąd miałbym za darmo. Chyba.
A o godz. 19:00 w tvp KULTURA, zaraz po spotkaniu z Barbarą Borys-Damięcką (cudowna dziewczyna - piękna, mądra i sympatyczna) śpiewała nieznana mi dziewczyna, po angielsku, bez zapowiedzi, poza programem - to był wspaniały śpiew. Moc była z nią, jakaś niezwykła. To nie była piosenkarka polska, muzyczne blabla. - A z Barbarą Borys-Damięcką będzie spotkanie także za tydzień, też w programie „Po trochu wyciągane z lochu”. Zapisałem w terminarzu. A potem w tvp KULTURA był film Sytuacje-rodzinne-Rytm-serca Zbigniewa Kamińskiego. Bardzo ważny i dobry film. - Za tydzień będzie film Radosława Piwowarskiego. Ale teraz wyłączam telewizor. Za dużo tego dobrego. Mocnych wrażeń. Naprawdę. Teraz włączam muzykę. ClassicalMusicAmerica.com
Niebo czyste, Słońce świeci, a w cieniu -10 C. Tego tego lata jeszcze nie było. Rezygnuję z odległych zakupów. Prowiant na weekend mam, ewentualnie zastępczy. - Ale będzie jeszcze gorzej. Oby nie do wiosny. Bo rury w kaloryferach pozamarzają.
że można się aż tak zeszmacić jak Miloš Forman. - Przecież film Duchy Goi to najprymitywniejsza szmira, pozbawiona smaku i treści. Historia jeszcze bardziej nieistotna i nieprawdziwa niż w AMADEUSZ. Śmieć jak SKANDALISTA LARY FLYNT. - Czym ten furman nas karmi? O czym informuje? - Także LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM był rozdętym banałem. - Z tego co widziałem i pamiętam, tylko MIŁOŚĆ BLONDYNKI jest filmem godnym uwagi. Ale to nic nowego - już o tym pisałem. Lubię filmy dziwne, je najbardziej lubię, ale nie lubię filmów udziwnianych, nieudolnie atrakcyjnego nic. - Poza tym mam kilka książek o Goi (Goyi?), a na pewno Feuchtwangera, które z przyjemnością i z pożytkiem, dawno dawno temu, przeczytałem.
Wszystko można wykorzystać tak albo inaczej, ale w końcu i tak wszystko służy mafii. Ale coraz więcej służy jej od początku.
Tak mi się zdaje, ale niewiele o ACTA wiem. Jednak póki można, będę śledził w Internecie co o ACTA myślą różne mafie - te które na ACTA zyskają i te które stracą. - Na razie uważam, że skoro nie można mafiom uniemożliwić dostępu do Internetu, niech mają do niego dostęp wszystkie mafie, bo przecież na tym polega demokracja. I dzięki temu dowiadujemy się, że coś w trawie piszczy. - Chyba nie chcesz monomafijności, jak na przykład w Korei Północnej. I na Kubie, i w Iranie, oraz w innych dyktaturach egzotycznych. Najgorzej jest gdy jedna mafia trzyma władzę. Gdy także w Internecie będzie tylko jednomafijna propaganda. - Sprawiedliwa mocna władza jest utopią. Szlachetnej władzy nie było i nie będzie, ani szlachetnej walki klas. Może nawet szlachetności.
Oko za oko - to dobry film. Kto nie widział go wczoraj, może obejrzeć dzisiaj o godz. 20:00 w tvn7.
Także Leon zawodowiec. - Tacy powinni być wszyscy ludzie a nie tylko niektórzy bandyci. Już wierzę tylko w taką bajkową sprawiedliwość. - napisałem kiedyś.
A Jack King (nie mylić ze Stephen'em) napisał książkę WIKI JUSTICE, która dziwnie wpasowuje się w obecne niepokoje związane z ACTA. Dopiero teraz owo ACTA mnie zainteresowało. Zaniepokoił mnie poniższy fragment w którym Jack King przedstawił WIKI JUSTICE:
„Setki tysięcy dokumentów opublikowanych przez portal whistleblowers ujawniły nadużycia i przestępstwa dokonane przez uprzywilejowanych - polityków, szefów międzynarodowych korporacji, policjantów, itd - lecz żaden z nich nie został postawiony do odpowiedzialności. Damian Allende ma tego dość, i tworzy WikiJustice - portal społecznościowy, gdzie każdy może sądzić tych, którzy z racji zajmowanego stanowiska, lub zasobności portfela, stoją poza prawem. Publiczność z całego świata bierze udział w osądzaniu nietykalnych. Wkrótce skorumpowani politycy, złodzieje na wysokich stołkach, i policjanci nadużywający władzy, zostają znalezieni martwi.”
- Może tego boi się bezwzględna plutokracja, 1% arcyzłodziei rządzących światem? Usiłujący świat przekształcić w globalny obóz, pracy, może koncentracyjny. Póki nie przeczytałem tego co Jack King o tym myśli, nic mnie w tym nie niepokoiło, ale teraz bardzo czarno to widzę, kontrolę Internetu i globalizację. Wolę dawną międzynarodówkę. - A Jack King jest Polakiem (Jacek Król), zamieszkałym w Toronto.
A na jutro polecam piękny polski film SZTUCZKI w tvp KULTURA. Niestety, rano, o 8:15. - Za to wieczorem o godz. 20:25, także w tvp KULTURA, będzie meksykański western KRET, ale nie o western w nim chodzi. PS. - Kreta nie obejrzałem ...
Poza tym znalazłem Helene_Schjerfbeck - ten jej autoportret mnie oszołomił. A znalazłem go w artodyssey1.blogspot.com - stamtąd trafiłem do angielskiej wikipedia.org. Szukając o niej informacji, ten obraz najczęściej znajdowałem na pierwszym miejscu, czyli nie tylko mnie oczarował.
Za chwilę w tvp HISTORIA będzie film wyreżyserowany przez Barbarę Sass. Ale ja widziałem wersję reżysera Stanisława Wohla, w genialny sposób przeniesioną do telewizji przez Barbarę Borys-Damięcką. Wspomniałem o niej w notce DZIEWCZETA-Z-NOWOLIPEK-w-rezyserii-Barbary-Sass. - Stanisław Wohl zrobił lepszy film. O wiele lepszy. I grały w nim lepsze aktorki, bo Emilia Krakowska, Elżbieta Kępińska, Zofia Kucówna i Ewa Wiśniewska. Ja tę wersję pamiętam. I dzisiaj ją obejrzę. Ale Sass też nie jest zła. A w ogóle to zdaje mi się, że dzisiaj w tv będzie kilka dobrych filmów. Na przykład Szósty-zmysł (6 nominacji do Oscarów) i - zwłaszcza - komedia Żądło (7 przyznanych Oscarów). - Ale ja mam chęć na wspomniany spektakl Stanisława Wohla. - A Bezsenność nie polecam - próbowałem obejrzeć go wczoraj, ale nie dałem rady, śmieć nie do oglądania, gwiazdorski niewypał.
PS. - SZÓSTY ZMYSŁ, niespodziewanie piękny film. Innych dzisiaj nie będę oglądał, chcę pozostać w nim. A w Internecie jest także pierwsza ekranizacja Dziewcząt z Nowolipek, z 1937 roku -
Zajrzałem do mojej biblioteczki i przypomniałem sobie że Pola Gojawiczyńska była moją ulubioną pisarką. Mam jej ROZMOWY Z MILCZENIEM (1957), KRATA (1962), DZIEWCZĘTA Z NOWOLIPEK (1972) i RAJSKA JABŁOŃ (1973). Szkoda tych książek, są bardzo zakurzone. Szkoda też, że beletrystyki już nie czytam. - Ale stale jestem pod ogromnym wrażeniem spektaklu Wohla. I nie wiem dlaczego, ale najbardziej w pamięć wryła mi się nauczycielka-narratorka i Kwiryna. Ale pozostałe postacie też pamiętam. Coraz smutniej. A czołówka tego filmu, muzyka i obraz, nastraja bardzo nostalgicznie. Już rozpaczliwie. Najtrudniej żegnać się z arcydziełami. Ze wzruszeniami.
A ŻĄDŁO obejrzałem, nie całe, jutro (w niedzielę). Niestety, też gwiazdorski niewypał, bez psychologii, ze sztuczną dramaturgią. - Żadnej nagrody bym nie dał, najwyżej Oscary, zgodnie z zasadą pójdź śmieciu do śmiecia. I pewnie tak było. - Przełączyłem się na Justynę Kowalczyk i teraz czekam aż reklamy się skończą. I się doczekałem - Justyna znów wygrała! A dramaturgia była prawdziwa. - Może znów zdobędzie Puchar Świata.
Zdefiniował ją ad hoc. A że z definicji jego jednoczesności wyszła nierówność współczynników Dopplera (k1≠k2 czyli inny współczynnik w tę i inny z powrotem) to dopostulował ich równość. I to był drugi błąd - bo należało usunąć pierwszy, czyli zmienić definicję jednoczesności, a ściślej mówiąc, definicję niezmienniczości szybkości światła (c,-c zamienić na c+V,-c), wtedy współczynniki Dopplera same, automatycznie by się zrównały. - Miarą nierówności współczynników Dopplera może być ich stosunek k1/k2 - jego pierwiastek jest definicją czynnika Lorentza, który jest miarą błędu Einsteina. - Oto cała tajemnica STW. A to że nic z tego nie rozumiesz, jest normalną rzeczą. Świadczy to o tym, że fizyka nie jest dla ciebie - najwyżej matematyka, zwłaszcza najwyższa. Wyżej nie podskoczysz. Nie zrozumiesz nawet fizyki dla współczesnych pań, czyli dlaczego potrzebna jest inna fizyka. Bo nie rozumiesz ludzkiego języka, a bez tego nie rozróżnisz sensu od nonsensu - jak powiedział Dingle. Bez zrozumienia fizyki galileuszowskiej niczego nie zrozumiesz, bo wyobrazić sobie można tylko fizykę galileuszowską, bo tylko ona jest euklidesowa. - Przypominam, że przy klasycznym rozumieniu jednoczesności, słynny wzór E=mc2 przybiera prostą klasyczną postać.
Ale najłatwiej udowodnić to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza gdy wystarczy udowodnić tak, by nadal nikt nie rozumiał. A właśnie tak dowodzą współcześni fizycy. - Wybacz im Panie.
A DOLINA ISSY to genialny film. Szkoda że dzisiaj widziałem tylko jego koniec. - To „jeden z najpiękniejszych plastycznie filmów w dziejach polskiego kina” - napisał Konrad J. Zarębski. Z tym też się zgadzam. Ale wszystko jest w nim genialne, a najbardziej może Krzysztof Gosztyła - wierzę, że oszalał nie bez powodu (jako leśnik, w tym filmie). - A Tadeusz Konwicki, reżyser, cudownie wmontował tu wiersze Miłosza - w tym filmie bardzo mi się podobają. - Wszystko jest cudowne w tym filmie, i wszyscy.
Siostry-Lilpop-i-Ich-Miłości. - Pamiętałem, że to film wspaniały, piękny, a teraz przypomniałem sobie dlaczego. Że wtedy inteligencja polska była intelektualna, a teraz wszystko jest bucowate. - Dzięki tym siostrom i ich środowisku Polska była zauważana w świecie. Na przykład nie tylko znali, przyjaźnili się np. z Gershwinem, ale razen z nim się bawili, cieszyli, wygłupiali. Nikt nie wątpił w to, że byli kimś, także zagranica, byli równi największym. - Nie ma sensu wymieniać wielkich nazwisk, bo to było całe środowisko. To było towarzystwo. - To jest bardzo wzruszająca historia. Pięknych ludzi. Tyle jest wspaniałych polskich nazwisk a ja ich nie znam. Się w nich nie orientuję. Bo nasza historia nie jest ciągła. Dawno temu się urwała. Ale jej ślady jeszcze istnieją, przynajmniej w kulturze. W takich filmach dokumentalnych. I w archiwach szacownych instytucji na całym świecie. Oraz w jeszcze żywych wspomnieniach. - Oni rozsławiali Polskę.
A moim telewizyjnym hitem obecnie jest Spór-o-Historię. - Sympatyczni i kompetentni rozmówcy i prowadzący Maciej Zakrocki, którego do niedawna niesłusznie uważałem za bufona. Ale może z kimś go myliłem, bo ja naprawdę mam kłopoty z zapamiętywaniem i rozróżnianiem ludzi.
Od 16 grudnia wydałem na leki 150 zł. Wszystko przez tę plamę na nodze (a myślałem że przez cukier). - Później zastanowię się czy dobrze robię - teraz w tvp KULTURA obejrzę Paderewskiego. - Pisałem o nim w notce A-jeśli-chodzi-o-Violette-Villas.
Obejrzałem i brzydzę się Szwajcarii. Jeszcze bardziej niż służby zdrowia. W ogóle nie chce mi się pisać o zdrowiu. A nawet o ludziach.
- ADAGIO ! Tyle leków które już mi przepisano, zniszczy każdy organizm. One służą zdrowiu koncernów aptekarskich, i innym oszustom. Bo np. DIOSMINEX - to to samo co Detralex i Pelethrocin, ale od tego drugiego droższy, a ten chirurg (bucowaty) powiedział że nie ma zamienników. - Zobacz ciekawe forum. Ale DIOSMINEX, i pewnie jego odpowiedniki, jest na „przewlekłą niewydolność krążenia żylnego kończyn dolnych: uczucie ciężkości nóg, nocne kurcze, hemoroidy” a ja nic takiego nie czuję - mam tylko tę plamę nad kostką, która mnie zaniepokoiła. - Ale o czym świadczą żylaki - o słabych żyłach (a może tętnicach) czy o słabym krążeniu?
A zaraz po filmie o Paderewskim był następny film grozy ale w tvp KULTURA - o radzieckich spec-szpitalach psychiatrycznych. - Potem chciałem odetchnąć, ale w kilku kanałach toczyła się walka o dobra pacjentów - między lekarzami i aptekarzami, i innymi instytutami walczącymi o wszystkie dobra całej ludzkości. Też grozą wiało. - Nabrałem przekonania, że koniec świata jest bliżej niż kometa. Bo świat nie może być jeszcze bardziej bucowaty. - To jaki jest świat? - spytała Markiza.
Jest to fragment zalecenia chirurga do dalszego leczenia (kliknij je by powiększyć). - Nie wiem komu miałem je pokazać - dermatologowi czy mojej lekarce osobistej, a może każdemu. Na wszelki wypadek teraz tutaj pokazuję wszystkim - może ktoś mi coś podpowie, bo ja tego ani w ząb. - Może z tego wynika czy operacja jest niepotrzebna czy niemożliwa, bo może już za późno? - Bo jeśli uderzenie w tę siną plamę może spowodować jej pęknięcie, i żylaka, co oznacza krwotok ... To może jednak warto by operować. - Może to ostrzeżenie by nie uderzyć jest takim samym ostrzeżeniem jak te by się nie przemęczać i nie denerwować (bo innego ratunku nie ma)? Może ktoś mi coś podpowie, bo jeśli nie, to będę musiał znów się do jakiegoś łapiducha rejestrować by spytać czy wobec niniejszego mam plamę TRIDERM-em smarować - może gdyby pani dermatolog o tym zaleceniu wiedziała to by mi tego nie przepisała.
Przepraszam, że nudzę moim zdrowiem, o które w ogóle nie dbałem, ale nie mam o czym pisać, a ten żylak może jest jakimś ciekawym przypadkiem. Może chociaż dla staruszków. - Może bym o tym nie pisał gdyby ten chirurg nie był taki bucowaty i powiedział mi co napisał i czy jest jakieś zagrożenie. Ale nie powiedział. Odniosłem wrażenie, że ten buc uważał że nie ma komu, bo człowiek nie zrozumie.
Tę notkę pisałem kilka godzin, bo trochę trwało nim sobie przypomniałem że posiadam ksero a potem z nim eksperymentowałem, bo użyłem je tylko raz, gdy kupiłem kombajn drukarski, czyli bardzo dawno temu. Teraz będę częściej kserował, różne rzeczy. - Zresztą do „kserowania” wystarczy skaner i drukarka - wszystko mam w moim kombajnie HP. Z powyższego powodu nie pojechałem po chleb który lubię, więc muszę coś ugotować. - Ugotowałem.
A oto co myśli o lekarzach allos.blox który przez lekarza, który pacjenta nie słuchał, oślepł.
Przepraszam za linki, że także pod nimi nie ma niczego ciekawego. To znaczy, czegoś.
PS. - Może ktoś wie po co mam legitymację Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych. Bo ona nie wystarcza nawet do tego by się zarejestrować (u kogoś po raz pierwszy) - muszę pokazać także Dowód Osobisty, lub coś z moją fotografią. Poza tym muszę pokazać Legitymację Emeryta-Rencisty ZUS. Też nie wiem po co - by udowodnić że płacę składki? - Przecież wydano ją kilka lat temu i nigdy jej nie aktualizowano. - Ta śląska legitymacja zawiera tylko to co Dowód Osobisty, nie ma w niej nic o chorobach, o wizytach u lekarzy, nawet mojej grupy krwi, na wypadek czegoś. Jej też się nie aktualizuje - to pamięć jednorazowego zapisu, jak płyta R a nie RW.
PS1.- Okazało się, że w ubiegły poniedziałek nie zarejestrowano mnie na dzisiaj, ale zapisano - dopiero dzisiaj zarejestrowano mnie na dzisiaj, czyli i tak nie jest źle. Zwłaszcza że pani dermatolog przyjęła mnie pierwszego, mimo że kilka osób zarejestrowano przede mną. - Podejrzewam że to jakaś próba przekupstwa, ale nie wiem jaka. - Pani dermatolog na moje zapytanie odpowiedziała że niebezpieczeństwa nie ma, ale muszę uważać, nie uderzyć w to sine bo żylak może pęknąć i krew może siknąć pod skórę lub na zewnątrz, bo to sine to już nie skóra i też może pęknąć. - Ale jak mam uważać - się nie biczować? - I przepisała mi TRIDERM i jakoś tak - tym mam smarować tę siną plamę pod którą podobno jest żylak. A tę maść co mi bucowaty chirurg polecił (LIOTON-1000) mam smarować ten las niebieskich żyłek, który się rozplenił pod tą plamą. Ale nie pamiętam ile razy - zdaje się że 1x ten las (chirurg kazał 3x na dobę) i 2x tę plamę, tridermem. Tak będę robił. - A tych pigułek DIOSMINEX co mi przepisała ta pani lekarka od której wszystko się zaczęło, nie będę zażywał bo mi się skończyły. Co prawda pani dermatolog mówiła abym je też zażywał, ale ja w to nie wierzę, że są mi potrzebne. A nowe buty są bardzo wygodne i ciepłe, i nie ślizgają się nawet na zdeptanym twardym śniegu.
Dawni astronomowie bardzo szczycili się tym, że z dodaniem każdego epicykla astronomia staje się lepsza, nadąża za pomiarami (dokładniej opisuje świat). Tylko Keplerowi to się nie podobało a Newton przyznał mu rację. Ale oni już nie żyją.
Kto nie widział, niech zobaczy i posłucha. - Już, teraz, 13:10 w tvp KULTURA.
Takim głosem można mówić tylko prawdę.
Ale ten film o niej, też jest genialny. Ale to już zasługa także Christophera Walkera.
PS. - Ale dzisiaj jest piątek 13-tego. - Licho mnie skusiło bym na koniec dnia zajrzał do youtube. A tam już tylko postękiwanie, lichy chórek i akompaniament, żałosne efekty. To już nie Ona. I nie jej wspaniały zespół. - Teraz Björk niszczy swą wspaniałą historię, bo to co było piękne u dziewczynki, ośmiesza babcię, udającą dziewczynkę. - Nie mogę tego słuchać ani oglądać. Nie potrafię! Przykro mi, że to napisałem.
Ale to niezupełnie prawda, bo ona udaje, że nie płacze. Tworzy muzykę pop, co znaczy, dla wszystkich. I to się jej udaje - jej muzyka działa na mnie tak samo jak muzyka Rodrigo. Tak samo mocno ją przeżywam. Ale może jest jeden warunek - to ona musi śpiewać i towarzyszyć musi jej któraś z jej genialnych orkiestr, których poziom i odwagę podziwiam od pierwszego słyszenia. A może to zawsze ta sama orkiestra.
17 czerwca 2005 napisałem: Björk - islandzka piosenkarka
Pożeram ją wzrokiem. Jej zdjęcia z galerii unit.bjork.com. Bo na nich nie tylko uroda, ale emanujące dobro. - Nic o niej nie wiem. Widzę ją pierwszy raz. Nie wiem co śpiewa.
Björk to infantylny, choć zarazem groźny i pełen pasji zodiakalny Skorpion (ur. 21 października 1965 r.) żyjący we własnym, zmysłowym i nie zawsze zrozumiałym dla innych świecie. To gorąca, niepowstrzymanie prąca naprzód lawa, kapryśna i wymagająca osoba gustująca w suto zakrapianych szampanem ostrygach i ostrym seksie. Zresztą dla Islandki seks (bardzo istotna część jej życia, której po raz pierwszy zakosztowała gdy miała 14 lat)... Ze strony www.nuta.pl/sylwetki/d/2/145/.
Pod tą notką wpisano mi kilka komentarzy, w których podano kilka linków, ale już żaden nie działa - upływ czasu. - Za to w jakimś blogu malinowe GRZECHchotki, z co najmniej 2004 roku, którego już nie ma (na moim dysku mam jego kopię) znalazłem link http://bjork.pl - ta piękna strona nadal istnieje! Te malinowe GRZECHchotki to może gorzkaa a może gumiguta1.blox. - Trudno wyczuć, bardzo stare dzieje.
to Paderewski umierał jeszcze gorzej - nie w nędzy, ale więziony u siebie przez złodziei jego ogromnego majątku. - Jest o tym w tvp KULTURA. - Widziałem odcinek 1, teraz oglądam odcinek 2, ale w tym 3-odcinkowym serialu sądowym są wiadomości tak przygnębiające, że nie powinienem go oglądać. - To zbrodnicza farsa, przede wszystkim sądowa, tak oczywiście ukartowana, kłamliwa, że budziła powszechną wesołość. Bo jest to potworność większa od wymyślonej przez Kafkę w PROCESIE. Jeszcze bardziej absurdalna (surrealistyczna) a prawdziwa. Odcinek 3 będzie za tydzień, 18-tego o godz. 12:20 też w tvp KULTURA.
A jutro o godz. 19:00 też w tvp KULTURA będzie o Björk - „Wnikliwy portret najbardziej znanej islandzkiej piosenkarki.” O dziecku które udaje że nie płacze. Ja tak uważam. I że ona jest bardzo pozytywnym wyjątkiem popkultury.
Nie pamiętam czy czytałem ANNĘ KARENINĘ, ale pamiętam że nie podoba mi się żaden fim o tym tytule, nawet z Tatianą Samojłową - ona nigdy nie powtórzyła swego triumfu z LECĄ ŻURAWIE. Ale może czytałem. - Może podobał mi się film z Gretą Garbo. Resztę usunąłem bo było melodramatyczne.
Natomiast film Historia-Sandry-Laing - jest wspaniały. - Trudno uwierzyć że jeszcze niedawno był apartheid. Faszystowska segregacja. A film POCZĄTEK jest jeszcze lepszy - będzie o godz. 23:15 w tvp KULTURA. - Niedawno go tu chwaliłem - Innę Czurikową jako Joannę D'Arc, i jej męża, reżysera Gleba Panfiłowa. - Nie przegap. Oglądam i śmieję się razem z nią. I płaczę. Wzrusza mnie jej każdy gest. Wszystko. - To genialna dziewczyna. I film. Szkoda że teraz będzie Obsługiwalem-Angielskiego-Króla, bo go też obejrzę, a szkoda obecnego nastroju. Na szczęście, okazuje się, to głupiutki film, zrobiony nie wiadomo po co. Bo na pewno nie do oglądania. - Pa.
Nie zdradzę za ile, bo może by mi emeryturę zmniejszyli. - Są ze skóry, i jak pionierki, na traktorach, i fakturę mają chamską, czyli taką jak lubię. Jednym słowem, wyglądają jak z brezentu, może trochę za młodzieżowo, jakby trochę z odpadków. Nie kupiłem kozaków, bo na pewno do ich zdejmowania potrzebowałbym ordynansa, a nie mam. - Starość nie radość. A naprawdę dlaczego takie buty? - Bo innych chamskich w tym rozmiarze nie było. - A te nie wyglądają na łatwe do konserwacji. - Ale kto je będzie konserwował? (!) Zresztą jak je konserwować - te buty są wykonane z różnych materiałów, może nie wszystkie lubią pastę. - Muszę pójść z nimi do szewca, może on coś poradzi. Zresztą mam dobre półbuty. Nie pamiętam czy ze skóry, bo kupiłem je kilkadziesiąt lat temu. Zdaje się że w końcu Stanu Wojennego. A może wcześniej. - Też na traktorach. - Są nawet lepsze, bo do żyły nie sięgają. - To naprawdę wspaniałe buty, podobne do tych. Nawet napisy są na nich wyraźnie widoczne - że firma Escott. Może lepiej gdybym kupił ich buty - jeśli ta firma jeszcze istnieje. Ich skóra wygląda lepiej i mniej kolorowych ozdóbek.
A w ogóle dlaczego kupiłem buty. - Bo moje piękne i wygodne, także na śniegu, kilkuletnie pionierki, w których jednak zimą baaardzo marzły nogi, w ubiegłym roku zaczęły linieć - miejscami wytarła się wierzchnia warstwa i okazało się, że to nie skóra ale erzac - tworzywo sztuczne. - Gdybym w takich butach poszedł do służby zdrowia, to służba mogłaby mnie nie wpuścić.
W twarzy śmierci nie ma obietnicy. Tylko smutek współczującej dziewczyny.
i kilka razy kazał mi się obrócić i nogi z daleka mi oglądał, aż mi zmarzły, bo posadzka była ceramiczna a budynek niepodpiwniczony. Odebrałem to jako brak troski o człowieka. - Potem, gdy chciałem powiedzieć mu coś o biodrach i o kolanach, to powiedział że on chirurg miękki, od żył, więc kości go nie interesują. A palce prawej dłoni potwierdził (bez oglądania), że to od myszy i że z tym trzeba do neurologa. A z tą żyłą powinienem udać się jeszcze do dermatologa. - Cała medyczna menażeria, sami specjaliści i ani jednego lekarza. Współczesna arystokracja, demokratyczna. Zdaniem tego chirurga operacja żyły nie jest potrzebna, a go tylko operacje interesują. Czyli powiedział mniej więcej to co kiedyś chirurg w przychodni przyszpitalnej - że mam wrócić do „pani doktor” która mnie do niego skierowała i powiedzieć jej że ona ma mnie leczyć. A do niego mam przyjść gdy trzeba mi będzie nogi uciąć. - Słowo honoru! - A kiedyś urolog, zapytany o to czym grozi moje niedomaganie, powiedział że jeśli mnie to interesuje to mam sobie książki kupić, bo są, z obrazkami, i sobie pooglądać. - O tym już kiedyś tu napomknąłem. Ten chirurg powiedział, że mi wystarczą te drażetki co mi pani doktor przepisała (za 47 zł), a on może mi ewentualnie żel dopisać, do smarowania. I zapisał mi na kartce LIOTON-1000, też bez recepty (on także na rozstępy - jak aqua destillata). - Gdyby jeszcze te maści z hormonami, na egzemę, były bez recepty, to bym chodził do aptekarzy zamiast do „doktorów”. Byłoby zdrowiej. A ten chirurg to mówił tylko gdy bardzo, nieśmiało, nalegałem, bo prawdopodobnie też uważał że mam sobie sam przeczytać. A na te wyniki, badania krwi, nawet nie spojrzał. Prawdopodobnie też mam je sam sobie czytać.
Potem zarejestrowałem się do dermatologa, też w tej przychodni i za tydzień. A potem pójdę do mojej pani doktor, za przeproszeniem, osobistej. I już nigdzie i nigdy więcej. Nawet do specjalisty od remontu mieszkania - go już też mam w dupie. Ale z tymi palcami prawej ręki jest coraz gorzej - guzika na lewym rękawie już nie potrafię zapiąć. W rozsądnym czasie. - Ale blogować nie przestanę. Wolę blogować, niż palce.
Poszedłbym jeszcze do innego chirurga, ale mógłbym trafić na takiego co bez oglądania ucina, z zamkniętymi oczami. Poza tym nie wiem czy kasa chorych by mu zapłaciła. Ale zawsze tak było. - Pamiętam jak, w młodości (1957), jeden chirurg operował tylko pod narkozą a drugi tylko po znieczuleniu. Pacjenta nikt nie pytał, nie dawano mu wyboru. Przy czym pacjenci po znieczuleniu, natychmiast po operacji musieli zwłóczyć się ze stołu (spełznąć) i o własnych siłach wrócić na salę, do łóżka. - Kupa śmiechu. Bo każdy szedł skulony, trzymając się za brzuch, bo zdawało mu się, że mu wnętrzności wypadają. - Zabawne.
Po drodze, by to napisać, trafiłem na woda1.blox. Zdaje mi się, że to dojrzałe poetyckie teksty, nie wszystkie wierszowane. Jeszcze do nich wrócę. A tę dziewczynę sfotografował chupismv. Na razie tyle. Bo dzisiaj dzień roboczy - muszę się umyć i ogolić i pójść do chirurga.
A ten deszcz może już trochę za długo dżdży.
PS. - Wróciłem od chirurga i jestem zdenerwowany, bez jakiegoś nadzwyczajnego powodu. Bo jeśli się głębiej zastanowić, to to było zwyczajne chamstwo.
Może dowiem się dzisiaj - w tvp KULTURA o godz. 17:10 zacznie się Niedziela z... twórczością Violetty Villas. - Zawsze myślałem o niej jak najlepiej i dlatego nie rozumiem jak można było dopuścić do takiego skandalu, pozostawiając ją bez pomocy. Przecież to była nasza najjaśniejsza gwiazda, świecąca na całym niebie. Obdarzona głosem ery atomowej i słuchem absolutnym oraz niezwykłą osobowością. Może już nigdy nie będziemy mieli takiej.
Ale ona powinna być gwiazdą opery, która nie stroni od estrady. Ona została stworzona do opery. Estrada to tylko rozrywka, także dla wykonawcy, takiej klasy, a nie jego działalność podstawowa. - Liczy się także repertuar. I towarzystwo. - Ona mogła być Callas. A może nie, może nie ta klasa, społeczna. - A jej ostatnie występy, artystki już upadłej, to nieznośny kicz straszliwie przemelodramatyzowany. - Ale ja będę pamiętał ją taką jaką była zanim upadła, i będę współczuł upadłej. - Może nie można było jej pomóc. Może za bardzo była chora. Uciążliwa pacjentka.
PS. - Nie wiedziałem że film Dzieci-i-Ryby jest taki fajny. Nawet scenariusz. - Ale mi się zdaje że już kiedyś go widziałem.
Ponieważ w komentarzu wspomniałem o Yma Sumac, to polecam iplay.pl/muzyka/Biografia-Yma-Sumac. - Sam się zdziwiłem że ona była taka piękna. - Zdaje się, że ona śpiewała także w Polsce, ale gdy jej sława już przebrzmiała, i taką ją zapamiętałem, raczej staruszkę. - Zdaje się, że Yma była silniejsza od Violetty, spokojniejsza.
„Wiedeń fin de siecle'u: wybitny malarz Gustav Klimt, niedoceniony przez miejscowe środowisko artystyczne, odnosi niezwykły sukces na Wystawie Światowej w Paryżu. Tam przeżywa pełną namiętności fascynację tajemniczą tancerką, Cléo Leą. Kiedy ta znika bez śladu, zdezorientowany artysta wraca do Wiednia, do swojej wiernej towarzyszki życia, Midi. Jednak obraz efemerycznej tancerki o wielu twarzach nigdy już Klimta nie opuszcza - przewija się przez liczne jego dzieła i będzie mu towarzyszyć na drodze ku szaleństwu i śmierci.” empik.com
Nie wiedziałem o tym. A to może tłumaczy dlaczego obrazy Klimta trafiają prosto w serce.
Ale oto teraz w artodyssey1.blogspot.com znalazłem obrazy Jacka Malczewskiego - one są ponad wszystko, także ponad Beksińskiego. One teatrem są ogromnym. - Jacek Malczewski tak samo jak oni jest oryginalny, rozpoznawalny, ale fabuła jego obrazów poraża aż fizyczną potęgą, - Nie potrafię wyrazić mojego zachwytu. - Dzieło Jacka Malczewskiego jest równe dziełu Fryderyka Chopina, ale Jacek Malczewski jest zdrowszy. W porównaniu z nim, inni malarze dukają. Melancholijnie. A życie może jest dnem otchłani.